Legenda Zachodniego Wybrzeża, Warren G, pionier brzmienia G-Funk, który w latach 90. odmienił krajobraz rapu i uratował skórę wytwórni Def Jam singlem Regulate, pojawił się ostatnio u Shannona Sharpe’a na kanale Club Shay Shay. W rozmowie wrócił do czasów Long Beach, pierwszych kroków w muzyce z Dr. Dre, Snoop Doggiem i Tyree, oraz tego, jak pasja do dźwięku zamieniła jego życie.
Shannon Sharpe zapytał również Warrena G o Eminema. 54-letni artysta cofnął się pamięcią do dnia, gdy pierwszy raz zobaczył białego rapera w studiu Dr. Dre. „Dre go przyprowadził, a my patrzymy: Kto to w ogóle jest?” – wspominał ze śmiechem. „A potem zaczął nawijać i… kurde, gość był kosmicznie dobry” – dodał. Podkreślił, że Eminem od razu wpasował się w klimat ekipy Dre, a jego technika i energia były „niesamowite”.
Na pytanie o miejsce Eminema w historii hip-hopu, Warren G odparł bez wahania: „Na pewno top 15. Nie chcę zawężać tego do top 10, bo jest mnóstwo wybitnych MC. Ale on jest dope. Eminem to MC, czysty hip-hop” – odparł. Co ważne, nie była to próba umniejszenia jego dorobku. Warren G wyjaśnił, że nie lubi sztywnego zamykania legend w rankingowych klatkach. Powiedział, że kultura jest zbyt bogata, by ją spłaszczać.
Eminem jako ghostwriter Dr. Dre
Raper i producent przypomniał też moment, gdy Eminem pisał teksty dla Dre: „Kiedy zobaczyłem, co pisze dla Dre, pomyślałem: Ten gość jest nienormalnie utalentowany. Potrafił napisać poważny wers, a chwilę później rozbawić nas do łez”. Przytoczył klasyczny wers z The Watcher z albumu 2001: „Things just ain’t the same for gangstas” – to napisał Eminem. Do dziś to jeden z moich ulubionych numerów”. Linia ta wróciła ostatnio na albumie Missionary (2024), który Snoop Dogg otworzył utworem Thank You. W nim pojawiło się odniesienie do tego samego wersu. Zobacz ciekawostki o Eminemie.



