Zobacz temat

www.Eminem.com.pl » Shady Records » Eminem
 Drukuj temat
@@@@ ! ! REVIVAL-KONKURS ! ! @@@@
Drip313
OKEJ już nie pierwszy raz organizuje konkurs w którym rozdam płyty tym razem rozdam 1 x CD Revival.

Zasady są proste należy w komentarzu pod tym postem napisać recenzje(nie lizanie dupy) albumu podając waszym zdaniem mocne i słabe strony wystawiając na końcu ocenę w granicy 1-10.

Najlepszą recenzję ozłocę płytą Revival(jak wyjdzie do tego czasu deluxe to dostanie ta osoba deluxe)

Nie spieszcie się skurczybyki konkurs trwa do 22 Grudnia!

CZAS START <3 B)
 
TheKoziol
Coś skrobnę, ale będzie to dłuższa praca, profesjonalna bym rzekł, także zajmie mi troszkę czasu.
 
Brejn Ded Lajk Dzim Brejdi
"Revival"

Ciężko pisać recenzje z pozycji psychofana. Powód jest dość prozaiczny; obiektywizm ulatuje, a ty jedynie idealizujesz dorobek swego idola. Tak miałem z udanym, acz w żadnym wypadku wybitnym "The Marshall Mathers LP2", obawiam się, że tak będzie i teraz. Niemniej jednak porwę się z motyką na Revival i postaram się jak najobiektywniej ukazać wady oraz zalety nowego krążka mojego ulubionego rapera.

Początkowo miałem napisać tę recenzję utwór po utworze, analizując i rozbierając każdy z osobna na czynniki pierwsze, ale myślę, że potrzeba jeszcze wielu odsłuchów, żeby miało to jakikolwiek sens, dlatego po prostu spiszę moje spostrzeżenia na temat "Revival".

Jeżeli poszukujecie tradycyjnej recenzji proszę pominąć akapity "Przed premierą" i "Zgniły pomidor".

Przed premierą:

"Walk on water" jest najgorszym singlem promującym solówkę Eminema ever. Koniec, kropka i pętelka. O ile Marshall znów wyrzuca świetne, emocjonalne wersy (chociaż flow nie do końca mi odpowiada), Beyonce jakoś radzi sobie z refrenem, o tyle bit brzmi jak nieudana próba stworzenia mistycznego klimatu przez banalne pianinko. Niestety, o 13 lat za późno z takim singlem panie Mathers. Następnym utworem, który się ukazał było "Untouchable" o mocno politycznym wydźwięku. Na pewno jest to dobry numer, flow wreszcie brzmi jak powinno, dwuczęściowy bit daje radę. Osobiście byłem usatysfakcjonowany nie powiem, ale gdzieś z tyłu głowy czaił się dziwny niepokój. Został on spotęgowany jakąś kuriozalną kurwa tracklistą. Marshall, znowu? Pink? Skylar? Błagam, możesz mieć każdego na feacie a ogarniasz jakieś popowe wokalistki, nieładnie. Emocje opadły, a ja cierpliwie czekałem. Nadeszła środa i nagle BANG: Revival wyciekło ! Rzucam się jak szalony, żeby zobaczyć co tam Marshall znowu odjebał. A odjebał. Kolejny album, który z miejsca staje się moim osobistym klasykiem.

Flow, teksty, krótko mówiąc Eminem: 9/10

Od razu mówię, że teksty nie zostały jeszcze DOKŁADNIE przeze mnie zgłebione, ponieważ angielski znam tak sobie, ale z pomocą geniusa połowicznie wszystko ogarnąłem. Lirycznie jest bardzo dobrze (szczególnie podobają mi się gry słów "spite her man" "spiderman" na przykład; jest tego mnóstwo!), oczywiście czasem zdarzy się Marshallowi strasznie suchy wers ("when I fart I sniff it";zaleciało mi to "Fack" ), ale po znakomitym lirycznie "TMMLP2" Marshall nie obniżył lotów. Flow przez wielu tak krytykowane, dla mnie jest naprawdę dopracowane i zróżnicowane. Eminem zmienia głos, tempo, łamie te sylaby jak szalony. Oczywiście popada w krytywane przez wielu "choppy flow", ale mi to nie przeszkadza. Rzecz subiektywna. Reasumując, sam Marshall w formie podobnej co na swoich ostatnich kilku wydawnictwach co jest, w mej opinii, ogromną zaletą Revival.

Bity: 7.5/10

Największe zaskoczenie; jest naprawdę dobrze. Przeciętne muzycznie TMMLP2 zostało zamiecione, choć "Walk on water" wcale tego nie zapowiadało. Owszem, podkłady flirtują z popem (kogo to dziwi?), niektóre ocierają się o kicz ("Need Me", kontrowersyjny sampel w "Remind Me", czerstwe "Bad Husband" ), ale ogólnie brzmienie jest naprawdę spoko. Ciekawastką jest, że najlepszy bit na płycie ("Believe" ) wyprodrodukował sam Eminem. Weź Ty się Marshall zamknij w studiu, wyprodukuj pietnaście takich petard i przebij "The Eminem Show". Inne bity, które mnie zniszczyły to "Framed" i "In Your Head" (choć to już trochę pójście na łatwiznę). Muzycznie to najlepsza płyta Eminema od Relapse.

Goście: 6/10

O dziwo, znowu nie jest tak źle jak przypuszaczałem. Alicia Keys, Skylar Grey czy Edd Sheeran zrobili dokładnie to co do nich należało, dobrze wykonali pańszczyźnianą robotę. Wyróźniam
X Ambassadors bo "Bad Husband" jest kolejnym utworem po "Wicked Ways", w którym naprawdę dali radę. Pink niestety na minus,a jej byłem najbardziej pewny. Podobnie Kehlani, po prostu nie moja stylistyka. PHRESHER zaprezentował się przyzwoicie, dobrze uzupełnił bangierowe "Chloraseptic". Goście ogólnie historii nie stworzyli, ale nie uważam, żeby któryś kawałek był przeze mnie skipowany z powodu jakieś gościnki (choć "Nowhere Fast" byłoby turbosztosem gdyby nie Kehlani, a tak jest "tylko" sztosem).


Takie ogólne wrażenia:

Dobra, poszczególne elementy zostały omówione, czas na bardziej ogólne przemyślenia. Myślę, że Eminem próbował zadowolić każdego. Mamy tu (podobnie jak TMMLP2) wiele zupełnie odmiennych stylistycznie utworów, co dla wielu jest wadą, dla mnie stanowi ogromną zaletę. Na pewno "Revival" zbierze baty od obrońców niekomercyjnego rapu, gdzie sample są pocięte jak emo nastolatki, a skrecze zastępują śpiewane refreny. Popu jest naprawdę dużo, chyba nawet więcej niż na "Recovery". W opozycji do tego mamy klasyczne (i absolutnie perfekcyjne) "Framed" czy łapiące trapowy lot "Believe". Na "Revival" jest trochę arhaicznych sampli, których dostarczył Rick Rubin (odrobinę to czerstwo brzmi, ale ostatecznie buja, wiec nie narzekam). "Remind Me" i "Heat" nie staną się klasykami, ale Eminem płynie na tych bitach jak król, więc moim zdaniem, po prostu się broni. Jedynym jednoznacznie słabym momencie na płycie jest "Need Me" z gościnnym udziałem Pink. Zaraz, zaraz...Pink na feacie ? Przecież "Need Me" brzmi jakby to Marshall się dogrywał na jej płytę! Serio, być może nie jest to zły numer, ale na pewno nie powinien znaleźć się na płycie Eminema. Ewentualnie na wersji deluxe, która, mam nadzieje, jeszcze się ukażę. Drugim kawałkiem, którego bym się pozbył jest wspomniane już "Walk On Water". Po prostu jest to kawałek, który może i jest niezły lirycznie, ale muzycznie niezwykle monotonny. Słaby wybór intra. Na deser zostawiam trzy ostatnie utwory na "Revival", a mianowicie: "In Your Head", "Castle", "Arose", bo to dzieje się pod koniec albumu Eminema to jest pierdolone mistrzostwo świata i uważam, że Marshall powinien pójść w tę stronę w kontekście swoich przyszłych płyt (o ile takie będą). Wszystko nacechowane emocjami jak na "The Eminem Show", bardzo klimatyczne i świetnie przmyślanie. Nie zdradzę więcej by nie psuć zabawy tym, którzy jeszcze nie słuchali, ale powiem, że samą końcówką Eminem uświadamia mi, że dzień, w którym oficjalnie zakończy karierę będzie najsmutniejszym dniem w moim życiu.


Podsumowanie:

"Revival" nie jest płytą idealną nawet dla mnie. Nie zmienia to jednak faktu, że zostałem naprawdę pozytywnie zaskoczony i dostałem kolejny krążek od Marshalla do którego wrócę jeszcze nie raz. Nie wiem jak płyta przetrwa próbę czasu, na razie stawiam ją wyżej niż "TMMLP2". Gdzieś koło "Relapse" i "Recovery". Mam nadzieje, że postawię ją również na półce Smile


Końcowa ocena: 8.5/10

Zgniły pomidor:

"Revival" jest straszliwie krytykowane, na wszelkiego rodzaju forach trudno mi było znaleźć choć jedną pozytywną opinię (tych związanych z Eminemem nie liczę oczywiście). Zastanawiam się dlaczego? "TMMLP2" też nie było idealne, również często krytykowane, ale na pewno nie aż tak. Nie bardzo potrafię to pojąć, bo uważam, że "Revival" w odniesieniu do kilku poprzednich płyt Marshalla wcale nie ma się czego wstydzić. Porównywanie do największych klasyków Eminema nie ma najmniejszego sensu (inny etap kariery), tak samo zresztą do współczesnego rapu. Przypierdalanie się, że Eminem rapuje jakby utknął w przeszłości jest bez sensu, gość po prostu robi swoje. I dostaje za to zgniłym pomidorem w twarz. Niefajnie.
Edytowane przez Brejn Ded Lajk Dzim Brejdi dnia 15-12-2017 23:13
 
Ern38_
REVIVAL
Full Review

-------

1.Walk On Water

Gdy wyszedł ten singiel, miałem bardzo mieszane odczucia. Nie podoba mi się podkład, cóż, nawet nie mogę tego nazwać bitem. Lirycznie, jak zwykle wybitnie, ale nie tego się spodziewałem po singlu. Jeśli mam być szczery to bardziej podobał mi się refren w wykonaniu Skylar. Zapewne miał być to singiel do radia, pewnie stąd ten featuring. Przypomniało mi się trochę Campain Speech, Em nawija, a w tle sobie ot tak leci instrumental. Wolę jednak, gdy wszystko do siebie pasuje.
Tekst świetny, jak i przekaz świetny.
Podoba mi się to, że mimo presji od fanów, Em potrafi napisać
imponującą ilość tekstów i przesortować je tak, że każdemu to poniekąd przypasuje. Zawsze też mi się podobało to, że mimo to, co osiągnął, nie uważa się za jakiegoś boga rapu, że sam potrafi wytknąć swoje błędy i na ich podstawie wyciągnąć wnioski. Gra słów? Jak zwykle perfekcyjna.
Niestety jednak nie chwycił mnie aż tak ten kawałek, dalej pozostaje jak dla mnie najgorszym singlem, jaki od niego kiedykolwiek usłyszałem.

2.Believe*

Nie jestem fanem trapowych beatów, lubię czasem posłuchać, choć często one wydają mi się praktycznie takie same, na jeden patent. Dobrze widzieć, że Eminem też dobrze wypada na ów bitach. Refren tym razem walnął mnie tu mocno. Jako zagorzałemu fanowi, też zdarzyło mi się zwątpić w niego przed premierą, ale na szczęście zamnknął mi japę, po przesłuchaniu całego albumu. Świetny początek albumu, zaraz po słabym dość Walk on Water, dużo lepiej wpada w ucho.

3.Chlorasceptic*
Ale wiechało, zaraz po Believe, świetne przejście między utworami. Świetny klimat tracku, zajebiście się go w nocy słuchało. Refren podleciał mi undergroundwym duetem Double Lyrical, którego słucham sobie od czasu do czasu. Podobają mi się takie experymenty, coś czego bym się nie spodziewał na albumie Slima. Track zdecydowanie na wielki plus.

4.Untouchable

Drugi singiel...
Lubię rockowe beaty, ale ten jest totalnym gniotem moim zdaniem. Em nie wpasował się tutaj w beat. Podobał mi się pomymsł poglądu na świat z obu stron, białych, jak zarówno i czarnych. Lecz znów doświadczam, tego, że czarni są jak zwykle poszkodowani, a biali są jak zwykle nietylalnymi
tyranami. Z tego co widzę, to często czarni są bardziej nietykalni. O czarnych nic nie można powiedzieć nic, bo jest się rasistą etc. Cóż, nie będę się rozpisywał na ten temat, bo temat rzeka. Wracam do oceny kawałku.
Ogólnie kawałek nie zrobił na mnie pozytywnego wrażenia, jest po prostu lipny, moim zdaniem oczywiście, nie chodzi tu już nawet o poglądy, bo każdy ma swoje zdanie i widzimisie, oceniam cały kawałek, a jak dla mnie pod kątek beatu, wpasowania się w niego i ogólnie tekstu wypadł mniej niż średnio. Sam się dziwie, że to piszę, chyba nigdy aż tak nie pojechałem kawałka Eminema. Ale na szczęście to tylko jeden kawałek. Pfft

5.River
Obawiałem się tego featuringu, dla tego, że nie lubię za bardzo Ed Sheerana, rzxygam za każdym razem, gdy słyszę Shape of you. Ale jednak nie było tragedii, refren wpada nawet w ucho.
Beat jest spokojny, przejrzysty, pasujący do tego, oczym nawija Em. Nie jest to moim zdaniem najlepszy kawałek z płyty, ale najgorszy też nie jest.

6.Remind Me*

Jeden z moich faworytów na albumie. Jesli chodzi o sample, to Eminem zawsze trafia w mój gust.
Jak pierdolnął beat z samplem Joan Jett, I love rock'n'roll, to poczułem niesamowita energię, już myślałem, że nie dovzekam się takiego powera na tym albumie. Do niczego się nie przyczepię tutaj, dla mnie zajebista petarda. Wink


7.Like Home

Nieźle, nie sądziłem, że spodoba mi się ten kawałek, nie jestem fanem muzyki Alici Keys, ale kawałek wypadł lepiej o dziwo, niż single. Nie chwyciło mnie to, aż tak mocno, szczerze, to mam nadzieję, że mniej będzie takich featuringów w przyszłości, ale muszę przyznac, że dobrze się słucha tego kawałka.

8.Bad Husband *

Tutaj nie jestem zaskoczony, po Headlights spodziewałem się różnież tracku z Kim, gdzie Eminem ją również będzie przepraszał. Lubię, gdy ktoś się rozwija, nie tylko muzyka Eminema się zmieniła, ale również i jego pogląd na róne rzeczy. Nie tylko kontrowersje lubiłem u Eminema, ale to, że mam jaja do przyznawania się do błędów. Świetny kawałek, nic dodać nic ująć.

9.Tradic Endings*

Pierwsze wrażenie?
Jakbym słyszał Recovery, beat, flow, akcent, od razu mi się przypomniał ten album.
Lubię kolaboracje Ema i Skylar, wiele ich wspólnych kawałków mi się podobały.
Podoba mi się wiele nawiązań, które słyszałem w jego innych kawałkach.

10.Framed*

Jak dla mnie ten kawałek to ogień w chuj. Zajebisty beat, jak i flow. Znakomicie mi wpadł w ucho i odrrazu mnie uzależnił, nie mogę przestać tego słuchać, cudo! Brakowało mi tego na albumie.

11.Nowhere Fast

Kolejny rap/pop beat, ale siadł mi dobrze.

12.Heat*

Kolejny majstersztyk, przypomina mi So Far... z TMMLP2, świetnie wleciał po Nowhere Fast, uwielbiam słuchać rapu na rockowych samplach, zajebioza!

13.Offended*

Rozjebał mnie totalnie ten kawałek, co za jebany sztos. Prosty beat, a jaki efekt , och panie.
Kolejny faworyt na albumie, Slim Shady znów powraca i to mi się podoba. 4:47-5:00 > Supersonic speed z Rap God, rozpierdol totalny. Za cały kawałek daję solidną dychę.

14.Need Me

Po wielokrotnym przesłuchaniu, nie podoba mi się. Nie ma tego czegoś moim zdaniem, znów wyszło zbyt popowo, Revenge, które wyszło całkiem nie dawno było o niebo lepsze moim zdaniem. Spodziewałem się czegoś lepszego z P!nk.

15.In Your Head

Przypomina mi trochę Trough Changes z Recovery, choć ma dużo więcej energii. Spoko kawałek, nie urwał mi dupy, ale słuchalny. Może później się do niego bardziej przekonam.

16.Castle*

Mocno wpadł, podoba mi się klimat tutaj, nie wiem czemu, ale kojarzy mi się z Sign For The Moment, może to przez beat.

17.Arose

Kolejny bardzo emocjonalny track, utwierdzający tylko, jak bardzo Eminem się zmienił.
Boom, a tu kontynuacja Castle? Wow, dobre to było.


Podsumowanie:


Nie spodziewałem się szczerze mówiąc tak świetnego albumu. Zlekceważyłem Revival, z powodu bardzo słabych singlii oraz tracklisty. Po przesłuchaniu całej płyty odszczekuję, to co mówiłem. Wielkim minusem płyty jest za dużo popowych featuringów, co moim zdaniem obniżył jego dość wysoki poziom, do tego dochodzą bardzo nie udane single. Dziwi mnie, że jeszcze nie powstał żaden oficjialny klip promujący album, mam nadzieję, że się doczekamy jakiegoś. Brakowało mi również tekstów w książeczce, tak jak to było w poprzedniej płycie. Dużo hejtu wokół albumu pewnie spowodowany jest podzieleniem fanów, co chyba nie było najlepszym pomysłem, ale jakoś nie zauważyłem, żeby płyta się gorzej przez to sprzedawała. Ale hejty zawsze były, są i będę - wyjebane Pleased. Nie żałuję, że kupiłem ten album. Poza kilkoma kawałkami, już się nie będę powtarzał jakimi, płytę przyjąłem bardzo dobrze.

Album dostaje ode mnie solidną ocenę, 8/10

i63.tinypic.com/2j43frn.jpg
Edytowane przez Ern38_ dnia 17-12-2017 18:49
 
sKUBAny
Blisko 20 lat na scenie, 8 solowych albumów, najwyższe notowania na listach, najważniejsze nagrody. Brzmi jak podsumowanie wspaniałej, zakończonej kariery? Nie dla Eminema. Po 4 latach najpopularniejszy biały raper wraca z zaskakującym albumem.

Dlaczego zaskakującym? A to dlatego, że niemal do samej premiery owiany był tajemnicą. O albumie mówiło się od pewnego czasu, jednak bez żadnej oficjalnej informacji. Aż tu nagle... niecodzienna kampania promocyjna. Lek? Infolinia lekarska? Pomysł jak najbardziej na plus, gdyby nie to, że większość słuchaczy niemal natychmiast wyłapało nazwę. Mieliśmy jednak to.

Zaczęło się mocno przeciętnym singlem. Szczery utwór opisujący obecne odczucia autora co do pobytu na scenie. To brzmi fajnie. No właśnie... to nie brzmi fajnie. Wielkim błędem tego utworu jest bardzo okrojona muzyka. Minimalistyczny podkład złożony prawie z samego pianina i słowa niemal wyrzucane przez Eminema brzmią nieco jak cypherowy freestyle lub wersja demo utworu. Na pewno do rozgłosu tego numeru przyczynił się featuring Beyonce, jednak i ona tutaj nie powala.

Na drugi ogień dostaliśmy polityczny utwór. Marshall porusza kwestie czarnoskórych osób w swoim kraju. Czy to dobre posunięcie? Nie mnie to oceniać. Klimat utworu jak dla mnie świetny. Od refrenu wpadającego w ucho, przez świetny podkład do fajnego flow. Jednak według mnie ten numer również nie był tym który powinien promować album.

Pierwszy odsłuch płyty. Co myślę? Chyba nie tego się spodziewałem. Żaden numer się jakoś nie wyróżnił. Jednak obok takiej osoby jak Eminem obojętnie przejść nie można, więc postanowiłem album przesłuchać ponownie. Tak jak się spodziewałem &#8211; &#8222;siada&#8221; mi coraz bardziej.

Utworem który chciałbym wyróżnić jako pierwszy jest &#8222;River&#8221; i uważam że to on powinien zostać opublikowany jako pierwszy singiel od razu wraz z klipem. Myślę, że zupełnie zmieniłby on promocję albumu a powrót &#8222;Rap God&#8217;a&#8221; byłby głośny tak bardzo, jak tylko się da. Dlaczego? Utwór świetnie nadaje się do radia, telewizji. Wpadający w ucho refren, muzyka nie przesadzona ani nie zaniedbana, świetne zwrotki gospodarza i featuring jednego z najpopularniejszych obecnie młodych artystów. Czy hit potrzebuje czegoś więcej? Nie wydaje mi się.

Następnym numerem, który według mnie zasługuje na wyróżnienie jest &#8222;Framed&#8221;. Klimat utworu cofa nas do 2009 roku prosto do płyty &#8222;Relapse&#8221;. Znów powtarza się podobny schemat &#8211; prosto, dobrze skomponowany instrumental, zapadający w głowie refren i wystarczająco dobre zwrotki. Eminem chyba zapomniał, że to jest przepis na świetne utwory.

Chciałbym jeszcze wyróżnić dwa utwory, które klimatycznie różnią się od tych wyżej wymienionych. Są to apostroficzny, kierowany do córki &#8222;Castle&#8221; oraz &#8222;Arose&#8221;. Wprowadzają nas one bardziej w klimat smutniejszych przemyśleń. (Swoją drogą Arose kompozycją, flow&#8217;em przypomina mi Headlights). Podobają mi się te utwory oraz uważą, że potrafią nieźle wprowadzić w klimat.

Kolejnym duetem numerów jest &#8222;In Your Head&#8221; i &#8222;Remind Me&#8221;. Numery te nie są złe, wręcz dałbym je na plus tego albumu. Mam tylko zastrzeżenie, bardziej uwagę &#8211; wykorzystanie sampla i stworzenie z niego utworu na patencie jak jego oryginał byłoby &#8222;hitem&#8221; parę, paręnaście? lat temu. Aczkolwiek nie są to złe utwory.

Kolejnym i chyba ostatnim utworem, który mocniej ściąga na siebie moją uwagę jest &#8222;Tragic Endings&#8221;, na którym Eminem upodabnia swoje flow niemalże w 100% do tego z płyty &#8222;Recovery&#8221;. Reszta utworów jest dla mnie bezbarwna, niczym nie wyróżniająca się i nie zasługująca na większą atencje.

&#8222;Revival&#8221; jest krążkiem różnorodnym, jednak może przez to nie jest albumem który mógł się okazać absolutnym hitem i genialnym powrotem &#8222;króla&#8221;. Nie jest pozycją słabą, jednak nie tego spodziewali się wszyscy fani.
Album oceniam sprawiedliwym 6/10.
 
lucaser_eminem
EMINEM REVIVAL RECENZJA

Revival

Revival - najnowszy krążek Eminema, Revival czyli odrodzenie, powrót po 4 latach nieobecności, może nie do końca gdyż Marshall w tym czasie wydał Shady XV i sountrack do Southpaw, ale jeśli chodzi o solowe albumy była to druga tak długa przerwa w jego karierze. Poprzednia, aż 5 letnia między albumem Encore (2004), a Relapse (2009), ale do rzeczy, najważniejsze pytanie, czy Revival to prawdziwe i godne odrodzenie ? Czy wrócił Eminem jakiego wszyscy oczekują ?

Take your best rhyme, outdo it, now do it a thousand Times;- Walk on water

Cały album do samego końca był owiany jedną wielką tajemnicą, właściwe nie wiadomo było nic, nawet czy sam album pojawi się w 2017 roku. Szczerze mówiąc, zwątpiłem w to gdy po wydaniu Walk on Water nadal była jedna wielka cisza, i to mało powiedziane, bo nie była znana nawet nazwa albumu i czy wgl takowy album się pojawi. Po przesłuchaniu Walk on Water pierwsze wrażenie wow, co to było ? czegoś takiego w wykonaniu Eminema jeszcze nie było, uwielbiam wszystkie emocjonalne kawałki Marshala, Beautiful, When Im Gone, Mockinbird to same arcydzieła. Właściwie ten Walk on water nic nam nie mówił o samym albumie i jego brzmieniu. Ludzie wątpili i z dużym strachem czekali na jakiekolwiek wieści. Kiedy w końcu pojawiły się jakieś konkretne informacje, nazwa albumu i tracklista miałem wrażenie, że ludzie jeszcze bardziej się załamali. Beyonce, Ed Sheran, Alicia Keys, Pink, Khelani, Skylar Grey, X Ambassadors lista długa i popowa. Nie wyglądało to dobrze, moje spojrzenie na tą sytuację było dosyć stonowane, wiedziałem, że to muszą być dobre kawałki a goście dograją dobre refreny. Minęło trochę czasu i Eminem uspokoił większość kawałkiem Untouchable, po przesłuchaniu pomyślałem - o to jest właśnie to czego oczekuje ! Jest moc i mega flow. Wtedy już byłem pewny i spokojny, że płyta będzie naprawdę mocna.

Przeciek

O ile premiera albumu była zapowiedziana na 15 grudzień 2017 (piątek), to moja premiera odbyła się w środę 13 grudnia o godzinie 21.00 , już nie mogłem się doczekać więc pobrałem całą płytę przedpremierowo, i w tak o to miły sposób minął mi środowy wieczór Grin Ogólnie wrażenie po pierwszym przesłuchaniu - jest dobrze ale chyba mogło by być lepiej. Cały czwartek to również mielenie Revival. I wtedy rodziła mi się dosyć konkretna opinia na temat całego albumu. Kawałki solowe wypadły o wiele lepiej niż z jakimkolwiek gościem na tej płycie, ogólnie wrażenie to takie, że goście obniżyli poziom całego krążka, ale po kolei..

Rock and roll

Rick Rubin już na TMMLP2 pokazał, że potrafi skręcić fajny rockowy bit, wykorzystując do tego klasykę tego gatunku. Tu też opinie są podzielone, ale bardzo dostało się Rickowi za pracę przy Revival i ogólnie chyba nikt by nie chciał już go widzieć pod wyrazem EXECUTIVE PRODUCERS:
Moje zdanie na ten temat jest całkowicie odmienne, Rick + Eminem = Miazga. Remind Me, In your Head, Heat no totalny odlot, nawijanie Eminema pod tego rodzaju bity to jest kosmos. Uważam, że te kawałki podniosły poziom całego albumu. I mam nadzieję, że w takim stylu usłyszymy jeszcze Eminema.

I Need a Doctor...

Kolejna moja myśl, na temat tego albumu to Dr.Dre gdzie jesteś ??? Na początku zapowiadało się, że zobaczymy bity od doktorka, jednak okazało się całkowicie inaczej. Jest to jedna z rzeczy, które mnie zawiodły na tym albumie, po za tym za dużo gości, którzy obniżyli poziom całego albumu, albo nawet gdyby nie czepiać się samych gości to bity przy tych kawałkach są naprawdę średnie. Po tygodniu słuchania w ucho naprawdę wpada mi Nowhere Fast i River, średnio Bad Husband, ale słabo Need me i Like Home, do czołówki na płycie zaliczył bym jedynie Tragic Endings, Skylar + Eminem to kolejne połączenie, które jest dla mnie z kosmosu i także oczekuje kolejnych kawałków w tym duecie, z resztą wracając do Walk on Water komu bardziej podobał się występ Live ze Skylar niż sam oryginał z Beyonce ? Wydaje mi się, że każdemu. Słówko jeszcze o Chloroseptic w duecie z Phresherem, nie można wrzucić tego kawałka do jednego worka z Beyonce i Edkiem. Jest to w pełni rapowy duet i wydaje mi się dosyć dużym pozytywem. Ciekawe spojrzenie na aktualną sytuację w rap grze i mega bit.

Solo

Belive, Untochable, Remind Me, Framed, Heat, Offened, In your Head, Castle, Arose wymieniając te kawałki nie mam się czego przyczepić? Druga rzecz to są wszystkie solowe pociski od Eminema. Belive totalna miazga, jeszcze wyprodukowany przez samego Marshalla, chłopie bierz się lepiej do roboty i rób więcej w pełni własnych kawałków! Framed kosmos do potęgi entej. Słuchając Framed mówiłem sobie &#8211; o Jezu brzmienie w starym stylu Eminema. O Untouchable, Heat, In your head, Heat, Remind me już wspominałem to czołówka płyty, zostały jeszcze truskawki na torcie Castle, Arose i Offened. Warstwa liryczna, flow, bit, miażdżyca Grin

Marshall Mathers

Podsumowując album jest naprawdę dobry, może nie wybitny na miarę TMMLP i TES. Moja ocena ogólna to 7/10. Nie dziwi mnie niska sprzedaż albumu, bo była naprawdę słaba promocja, ale fala krytyki po tym albumie jest niepojęta&#8230; Ludzie są dziwni, oczekują od Ema, nie wiadomo czego. Wcześniej była nagonka na jego plucie słowami, a teraz już leci krytyka na wszystko. Głównie, że album nie spójny i odgrzewane kotlety.. Myślę, że album jest trochę niespójny, ale właśnie taki miał być jak to mówił Marshall każdy znajdzie na nim coś dla siebie Wink Co do odgrzewanych kotletów nie zgadzam się, Em wrócił do kilku historii, o których wcześniej nie wspominał tak jak w Arose. Ludzie nie potrafią zrozumieć, że człowiek się zmienia. Marshall Mathers jest chłopem dawno po 40. W życiu przeszedł wiele, kariera muzyczna to nie jest bajka. Ludzie mówią &#8222;o to nie jest to co kiedyś ; gdzie ten stary eminem ? ; Slim shady nie żyje; Co za bzdury. Eminem zawsze na każdym albumie, wyrażał siebie, swoje myśli, odczucia po których mogliśmy dowiedzieć się w jakiej sytuacji aktualnie się znajduje. Ruszcie w końcu swoje puste głowy i pomyślcie? Jak eminem ma nawijać że zajebie matke czy żone, skoro tak naprawdę żałuje wielu sytuacji i z wiekiem podchodzi do tego bardziej emocjonalnie.. Gdyby przerzucić to na nasze podwórko spójrzcie na Rycha Peje, jest bardo podobnie wyzwiska, że to nie jest stary Rysiek ! No i już nigdy nie będzie chłop ma inne życie i o nim właśnie nawija, a nie o tym, że reprezentuje biedy i jebie policje kiedy tak naprawde nie jest! To jest własnie Rap, nie jest to tylko wyjebany bit bum cyk cyk, ale głównie pokazanie siebie takim jakim się jest w danej chwili.
Edytowane przez lucaser_eminem dnia 22-12-2017 19:30
 
Drip313
Gratuluje wygrałeś.Podaj adres itd to po świętach wyslę paczkę i dorzucę moją płytę pomaganie rąk nie brudzi!


Brejn Ded Lajk Dzim Brejdi napisał(a):

"Revival"

Ciężko pisać recenzje z pozycji psychofana. Powód jest dość prozaiczny; obiektywizm ulatuje, a ty jedynie idealizujesz dorobek swego idola. Tak miałem z udanym, acz w żadnym wypadku wybitnym "The Marshall Mathers LP2", obawiam się, że tak będzie i teraz. Niemniej jednak porwę się z motyką na Revival i postaram się jak najobiektywniej ukazać wady oraz zalety nowego krążka mojego ulubionego rapera.

Początkowo miałem napisać tę recenzję utwór po utworze, analizując i rozbierając każdy z osobna na czynniki pierwsze, ale myślę, że potrzeba jeszcze wielu odsłuchów, żeby miało to jakikolwiek sens, dlatego po prostu spiszę moje spostrzeżenia na temat "Revival".

Jeżeli poszukujecie tradycyjnej recenzji proszę pominąć akapity "Przed premierą" i "Zgniły pomidor".

Przed premierą:

"Walk on water" jest najgorszym singlem promującym solówkę Eminema ever. Koniec, kropka i pętelka. O ile Marshall znów wyrzuca świetne, emocjonalne wersy (chociaż flow nie do końca mi odpowiada), Beyonce jakoś radzi sobie z refrenem, o tyle bit brzmi jak nieudana próba stworzenia mistycznego klimatu przez banalne pianinko. Niestety, o 13 lat za późno z takim singlem panie Mathers. Następnym utworem, który się ukazał było "Untouchable" o mocno politycznym wydźwięku. Na pewno jest to dobry numer, flow wreszcie brzmi jak powinno, dwuczęściowy bit daje radę. Osobiście byłem usatysfakcjonowany nie powiem, ale gdzieś z tyłu głowy czaił się dziwny niepokój. Został on spotęgowany jakąś kuriozalną kurwa tracklistą. Marshall, znowu? Pink? Skylar? Błagam, możesz mieć każdego na feacie a ogarniasz jakieś popowe wokalistki, nieładnie. Emocje opadły, a ja cierpliwie czekałem. Nadeszła środa i nagle BANG: Revival wyciekło ! Rzucam się jak szalony, żeby zobaczyć co tam Marshall znowu odjebał. A odjebał. Kolejny album, który z miejsca staje się moim osobistym klasykiem.

Flow, teksty, krótko mówiąc Eminem: 9/10

Od razu mówię, że teksty nie zostały jeszcze DOKŁADNIE przeze mnie zgłebione, ponieważ angielski znam tak sobie, ale z pomocą geniusa połowicznie wszystko ogarnąłem. Lirycznie jest bardzo dobrze (szczególnie podobają mi się gry słów "spite her man" "spiderman" na przykład; jest tego mnóstwo!), oczywiście czasem zdarzy się Marshallowi strasznie suchy wers ("when I fart I sniff it";zaleciało mi to "Fack" ), ale po znakomitym lirycznie "TMMLP2" Marshall nie obniżył lotów. Flow przez wielu tak krytykowane, dla mnie jest naprawdę dopracowane i zróżnicowane. Eminem zmienia głos, tempo, łamie te sylaby jak szalony. Oczywiście popada w krytywane przez wielu "choppy flow", ale mi to nie przeszkadza. Rzecz subiektywna. Reasumując, sam Marshall w formie podobnej co na swoich ostatnich kilku wydawnictwach co jest, w mej opinii, ogromną zaletą Revival.

Bity: 7.5/10

Największe zaskoczenie; jest naprawdę dobrze. Przeciętne muzycznie TMMLP2 zostało zamiecione, choć "Walk on water" wcale tego nie zapowiadało. Owszem, podkłady flirtują z popem (kogo to dziwi?), niektóre ocierają się o kicz ("Need Me", kontrowersyjny sampel w "Remind Me", czerstwe "Bad Husband" ), ale ogólnie brzmienie jest naprawdę spoko. Ciekawastką jest, że najlepszy bit na płycie ("Believe" ) wyprodrodukował sam Eminem. Weź Ty się Marshall zamknij w studiu, wyprodukuj pietnaście takich petard i przebij "The Eminem Show". Inne bity, które mnie zniszczyły to "Framed" i "In Your Head" (choć to już trochę pójście na łatwiznę). Muzycznie to najlepsza płyta Eminema od Relapse.

Goście: 6/10

O dziwo, znowu nie jest tak źle jak przypuszaczałem. Alicia Keys, Skylar Grey czy Edd Sheeran zrobili dokładnie to co do nich należało, dobrze wykonali pańszczyźnianą robotę. Wyróźniam
X Ambassadors bo "Bad Husband" jest kolejnym utworem po "Wicked Ways", w którym naprawdę dali radę. Pink niestety na minus,a jej byłem najbardziej pewny. Podobnie Kehlani, po prostu nie moja stylistyka. PHRESHER zaprezentował się przyzwoicie, dobrze uzupełnił bangierowe "Chloraseptic". Goście ogólnie historii nie stworzyli, ale nie uważam, żeby któryś kawałek był przeze mnie skipowany z powodu jakieś gościnki (choć "Nowhere Fast" byłoby turbosztosem gdyby nie Kehlani, a tak jest "tylko" sztosem).


Takie ogólne wrażenia:

Dobra, poszczególne elementy zostały omówione, czas na bardziej ogólne przemyślenia. Myślę, że Eminem próbował zadowolić każdego. Mamy tu (podobnie jak TMMLP2) wiele zupełnie odmiennych stylistycznie utworów, co dla wielu jest wadą, dla mnie stanowi ogromną zaletę. Na pewno "Revival" zbierze baty od obrońców niekomercyjnego rapu, gdzie sample są pocięte jak emo nastolatki, a skrecze zastępują śpiewane refreny. Popu jest naprawdę dużo, chyba nawet więcej niż na "Recovery". W opozycji do tego mamy klasyczne (i absolutnie perfekcyjne) "Framed" czy łapiące trapowy lot "Believe". Na "Revival" jest trochę arhaicznych sampli, których dostarczył Rick Rubin (odrobinę to czerstwo brzmi, ale ostatecznie buja, wiec nie narzekam). "Remind Me" i "Heat" nie staną się klasykami, ale Eminem płynie na tych bitach jak król, więc moim zdaniem, po prostu się broni. Jedynym jednoznacznie słabym momencie na płycie jest "Need Me" z gościnnym udziałem Pink. Zaraz, zaraz...Pink na feacie ? Przecież "Need Me" brzmi jakby to Marshall się dogrywał na jej płytę! Serio, być może nie jest to zły numer, ale na pewno nie powinien znaleźć się na płycie Eminema. Ewentualnie na wersji deluxe, która, mam nadzieje, jeszcze się ukażę. Drugim kawałkiem, którego bym się pozbył jest wspomniane już "Walk On Water". Po prostu jest to kawałek, który może i jest niezły lirycznie, ale muzycznie niezwykle monotonny. Słaby wybór intra. Na deser zostawiam trzy ostatnie utwory na "Revival", a mianowicie: "In Your Head", "Castle", "Arose", bo to dzieje się pod koniec albumu Eminema to jest pierdolone mistrzostwo świata i uważam, że Marshall powinien pójść w tę stronę w kontekście swoich przyszłych płyt (o ile takie będą). Wszystko nacechowane emocjami jak na "The Eminem Show", bardzo klimatyczne i świetnie przmyślanie. Nie zdradzę więcej by nie psuć zabawy tym, którzy jeszcze nie słuchali, ale powiem, że samą końcówką Eminem uświadamia mi, że dzień, w którym oficjalnie zakończy karierę będzie najsmutniejszym dniem w moim życiu.


Podsumowanie:

"Revival" nie jest płytą idealną nawet dla mnie. Nie zmienia to jednak faktu, że zostałem naprawdę pozytywnie zaskoczony i dostałem kolejny krążek od Marshalla do którego wrócę jeszcze nie raz. Nie wiem jak płyta przetrwa próbę czasu, na razie stawiam ją wyżej niż "TMMLP2". Gdzieś koło "Relapse" i "Recovery". Mam nadzieje, że postawię ją również na półce Smile


Końcowa ocena: 8.5/10

Zgniły pomidor:

"Revival" jest straszliwie krytykowane, na wszelkiego rodzaju forach trudno mi było znaleźć choć jedną pozytywną opinię (tych związanych z Eminemem nie liczę oczywiście). Zastanawiam się dlaczego? "TMMLP2" też nie było idealne, również często krytykowane, ale na pewno nie aż tak. Nie bardzo potrafię to pojąć, bo uważam, że "Revival" w odniesieniu do kilku poprzednich płyt Marshalla wcale nie ma się czego wstydzić. Porównywanie do największych klasyków Eminema nie ma najmniejszego sensu (inny etap kariery), tak samo zresztą do współczesnego rapu. Przypierdalanie się, że Eminem rapuje jakby utknął w przeszłości jest bez sensu, gość po prostu robi swoje. I dostaje za to zgniłym pomidorem w twarz. Niefajnie.
 
Brejn Ded Lajk Dzim Brejdi
Super ! Wielkie dzięki !
 
Przejdź do forum: